piątek, 20 listopada 2009

DJ Mać It Is Then.

Jako rzekła Lena D(wór) J(ej) Mać czyli nasz girlsband
jako sposób na wkurw, biurw i szarugę dobry jest.
Stworzyłyśmy go wczoraj i rzeczemy że jest on dobry.
Muzyka będzie kocia, obficie oblana i z gatunku
tej o której w Kajku i kokoszu mówiono:
"A za dodatkową opłatą nasz bard pokładowy
umili państwu czas NIE śpiewając".
Mój pierwszy instrument wyboru to drewniana tarka do
prania i wielka drewniana łyżka- to tak żeby dać
wam wdzięczna publiko wyobrażenie o całości.
NA instrument drugi, który wymagac będzie więcej...
zadęcia, czekam. Siostra ma mi sporkurować flet

marki... Zuzanna.

Tylko przydałaby sie oj panocku okazja by sie spotkać
we wszystkie razem i we w realu.
Albo innym tesco.

Mood:


Quite abstract.
Not quietly though....

4 komentarze:

  1. Ja tam nie lubię supermarketów, no. Znajdź inną przenośnię ;)

    Flet marki wiadomej się zorganizuje. Nie wiem jeszcze, jak, kiedy, ani za czyją przyczyną, ale i owszem. A ja przy okazji Lilię sobie zgarnę, a co :P

    PS. Ten bard pokładowy kojarzy mi się nieodparcie z Kakofoniksem...

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiesz. Biorąc pod uwage ze z trzecia czlonkinia zespołu poznałas sie w Geancie to wiesz... Tradycja jest. Plus mozemy odstac duzo datkow od tych co beda chcieli bysmy sobie poszly^^.

    Lilie you say? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak! Śliwowica dla każdego! :D

    OdpowiedzUsuń