czwartek, 11 marca 2010

Series Ramblings

Czuję że bardzo dawno nie pisałam na blogu...o serialach przynajmniej. :D Tymczasem skończył się mini-hiatus około-olimpiadowy, ja zaczęłam powoli nadrabiać tyły, to i się podzielę wrażeniami a co:>.

Spoilerów brak, ergo straćcie przytomność przez działania własne i czytajcie drogie dziatki (as in: 'knock yourselves out and read dear children' jak rzekłby miś Luj) ;DDDD


Jeszcze nie zabrałam się za House'a, bo szczerze mówiąc mam na niego mentalna blokadę ostatnio (c'mon, you lost your mojo ppl! ) ale mam przemyslenia na reszte nadgonionych seriali.

Mercy 1x15,  emisja 3 Marca, NBC

Dlaczego najlepsze odcinki seriali są o tym jak komuś odbija?
Ludzkość jako zbiorowość nie docenia ciszy i spokoju. Zwłaszcza w fikcji.:) Veronice po wydarzeniach przedostatniego ocinka puszczonego przed przerwą (hiatusem) i zakończonego zawiścem nadprzepastnym (cliffhangerem), totalnie odbija i zaczyna chodzić po mieście w towarzystwie zwidującego jej się dość nieżywego osobnika. 'Brrrr!'- Mówi zdrowa część mojego umysłu, 'Genialne!'-rzecze część bardziej awanturnicza. Efekt jest świetny, a cały odcinek bardzo frantyczny (tak, po polsku można powiedziec że rozgorączkowany, ale to nie do końca jest to.) . Mrrrau!

Disklejmer: (czyli wyjaśnienie co zacz, lepiej późno niż wcale)
Mercy to serial o pielęgniarkach pracujących w szpitalu o tytułowej nazwie, w New Jersey. Zaczęłam go oglądać dla Michelle Trachtenberg (Dawn z Buffy), bo z zasady radzej śledzę co dzieje się whedonitami.  Panna w serialu jest ok, choć bez sensacji i pewnie w nawale innych ciekawych seriali porzuciłabym kolejny medyczny 'procedurniak' gdyby nie to że jest naprawdę niezły. House zaczął już mnie nudzić, Grey's Anathomy i Scrubs jakoś defaultowo mnie odrzuciły, ale Mercy jest jakieś takie krwiste, ziarniste i życiowe. Polecam na kiedys jak sie komuś nudzi. Zwłaszcza że główna bohaterka Veronica,świeżo powrócona z Iraku pielęgniarka, jej rodzina i przyjaciele to grupa bardzo dysfunkcjonalna, ale jakoś tak chwytająca za serce.

Chuck 3x09, 8 Marca, NBC

Wreszcie. Ten sezon był dobry. Chuck rozwijał się jako postać, akcja szła do przodu, a bohater nie stał w miejscu. Roszady związkowe moge zrozumieć plus ufam Schwrzowi i Fedakowi, że ostatecznie opowiedzą dobrą historię, ale... nie badzo podobał mi się kierunek rozwoju Chucka jako osoby. Wiadomo- im lepszym staje się szpiegiem tym więcej musi kłamac i oszukiwać, ale to po prostu NIE JEST CHUCK. Kropka. Zeszły odcinek skończył się naprawdę nieprzyjemną nutą, obecny z początku też był ciężki ale potem... Mhmm. Nie będę spoilerować, ale druga połowa odcinka jest miodzio. Jak balsam na duszę normalnie: Chuck wreszcie naprawia pewne rzeczy, które męczyły mnie od początku sezonu, Buymoria pozostaje zwycięska, a Jeffster śpiewa pod jej powiewającą flagą. Czego tu chcieć więcej? Ach tak Casey udaje zgadzanie się z pacyfistyczno-anarchistycznymi ideami Lestera i reszty, co samo w sobie jest bezcenne. Casey. Really.... :D Oczywiście na końcu ZNOWU jest cliffhanger, ale i tak w niego nie wierzę. Howgh.

Big Bang Theory , 3x17,  8 Marca, CBS

OMG! Lubię ten serial. Może nie kocham, ale bardzo lubie. Niemniej jednak nawet ja miewam momenty znużenia rozmiarem nerdowatości całego przedsięwzięcia, zwłaszcza że u nas w Polsce mimo wszystko AŻ TAKICH nerdów nie ma. (Choc odkąd istnieją sklepy wysyłkowe, a za granicę wyjechać łatwiej to i bycie nerdem zrobiło się jakby łatwiejsze organizacyjnie) Ale poniedziałkowy odcinek był po prostu zajebisty. Cały motyw ze znalezieniem 'Jedynego Pierścienia', ciągłe jechanie cytatami z Władcy, chłopcy kłócący się o Pierścień wielokrotnie nazywany 'precioussssem' sprawiły że zwijałam się ze śmiechu przez znaczną część odcinka. I tylko zastanawiam się co jeszcze Penny robi z Leonardem...:>

Castle, 2x16, 8 Marca, ABC (dzięki niebiosom za to że Amerykanie mają TiVo, nagrywają i na bieżąco wrzucają odcinki do sieci. Ommmm!)

Entertaining as ever. Fillion(Castle) rządzi, a chemia między nim i Staną Katic (Beckett) ewidentnie istnieje, ja tam nie wiem o co chodzi malkontentom. I Esposito z Ryanem jako dwa przysłowiowe 'stooges' do trzeciego którym jest sam Castle. Fun. Definately fun. Nie mam w zasadzie uwag do odcinka, bo tak one są wszystkie bardzo podobne, a zagadki kryminalne nie porażają głębią, i nie wymagają działań patologów zajmujących pół czasu antenowego, ale od takich rzeczy mamy CSI numer 1 i wszystkie jego klony (których nie oglądam btw.)  Nie, Castle po prostu jest uroczy, ciepły i zabawny (a czasami- zwykle raz na odcinek) mordują w nim ludzi. What's not to love? Mnie kupili już na etapie: "nowy serial z Nathanem Fillionem", ale Fillion dobrze swą rolę niesie. Polecam :)))

Post edit:
Jak mogłam zapominieć!

Desperate Housewives 6x14&15, 21, 28 Lutego, ABC
Nic nie mówię ale od wizji femme-slashu i wielkiego gejowskiego przyjęcia w amerykańskiej suburbii serce roście. :))) No i whedonitka Julie Benz. Nigdy nie lubiłam Darli (BTVS, Angel), średnio przepadałam też za postacią Rity w Dexterze, ale do Julie mam niejaki sentyment za całokształt.



Mood 




Nerdily Content& Ready to Go Home (Sans ET is fine, really)

6 komentarzy:

  1. Well...(speaking as an internet anthropologist, ex-TV watcher, blog voyeur, alien, interactive media fundamentalist, US(and even Anglo)phobe, and a wholesome, warm person): zauważyłem, że wszystkie seriały, które cenisz, są produkcji amerykańskiej. Już mniej lubisz Housa? :o! Ja dopiero niedawno obejrzałem kilka epizodów (jeszcze nawet starych, na disku), ale po długim spellu nie oglądania TV, byłem zdumiony dosyć wysokim poziomem produkcji, i całym charakterem tego seriału. Coś mi umknęło. Tak dawniej w amerykańskiej telewizji nie było. Chyba będę musiał oglądnąć wszystkie seriały, które wymieniasz :)+:( No, może nie wszystkie. Ale od kiedy to tak jest, że Amerykanie umieją produkować programy telewizyjne? Co się stało z BBC, Ch.4 etc. Wiem, że film w Polsce powoli, bardzo, bardzo powoli podnosi się z kolan (wygrywają dużo nagród w Gdyni), ale czy są dobre produkcje polskie (TV)?

    BTW, desert: New Mexico.

    Gwałtownie rosnący proliferation of blogs? Wiem, że to wygląda niezdrowo, ale mam taki plan: Sam blog, to taki sobie blog. Further Issues zarezerwowałem na grafomanię. Cały czas coś piszę, więc będę miał gdzie to układać (tylko, że ostatnio nic nie mogę skonczyć), a Next Blog to ambitny Art Event, gdzie może kiedyś ktoś naprawdę wpadnie przypadkowo i będzie miał głębokie przeżycie online.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wrażenie że seriale amerykańskie mają większą siłę przebicia. Jest ich dużo, obejrzy się jeden, polubi sie aktorów, reżysera, producenta, gatunek to rozgląda sie człowiek za podobnym serialem, lub serialem z tymi samymi ludźmi i tak to się kręci.
    Albo znajomi o podobnych upodobaniach przyniosą człowiekowi serial którzy oni lubią, żebyśmy i my spróbowali.
    Angielskich czy dajmy na to australijskich seriali w tym wszystkim jakoś nie widać. Z angielskich zwykle kojarzy się klasykę, która nawet w polskiej telewizji była emitowana: typu 'Allo, allo' 'You rang milord' 'Red Dwarf' lub nowsze typu 'Little Britain' (nie oglądam bo nie mam telewizji, a nie zachwycił mnie tak żeby ściągać/kupować). Ostatni serial brytyjski który widziałam to 'Spaced', ale o nim też dowiedziałam sie kompletnie przypadkiem.( i też jest niszowe- british humoru/nerdiness)

    Jeśli chodzi o House'a i całą resztę:

    House jest świetnym serialem i ogólnie go lubie, ale w połowie 6 sezonu już trochę zaczyna mnie męczyć formuła i pewne rozwiązania twórców. Zaczynam się czuć wypalona w temacie.

    Jeśli zas idzię o resztę powyższego review: to taki kolaż- wypadkowa tego co oglądam z tym co aktualnie jest emitowane w TV. Ergo nie wiem czy polecałabym powyższą mieszankę każdemu :)
    Mercy i Desperate Housewives są najbardziej mainstreamowe. Mercy naprawdę (choc zadziwiająco, premise nie wygląda na bardzo ekscytujący z początku) ciekawe, Desperate Housewives to trochę skrzyżowanie soap z tabloid-based voyeuristic pleasure, często dość niewiarygodny, ale bardzo addictive. Castle- jest uroczy, ciepły i zabawny, ale opiera sie mostly na głównym bohaterze, którego gra Nathan Fillion. Jeśli jak ja jest się jego fanem, to ten serial jest jak najbardziej wart polecenia, jesli nie, bądź jeśli jego urok osobisty do nas nie przemawia (ponoć denerwuje niektóre kobiety, i niektóre radykalne przypadki alpha-males) to cały premise może być mocno męczący.
    Z kolei Chuck i Big Bang Theory, to seriale o i dla nerdów/geeków. Social awkwardness ich bohaterów bawi, ale mnie bawi dlatego że wyszłam z podobnego (choć skromniejszego w gadżety, polska rzeczywistość nimi nie grzeszyła) środowiska. Znam ludzi którzy kłócą się o liczbę kosmitek z którymi spał Kirk, czy ile dzialek jest na Death Star,sama mogłam swojego czasu recytować czołówki starych trylogii SW czy wiersze z Władcy Pierścieni. Oglądając smieję się więc z nich, z moich znajomych i z samej siebie wreszcie. Bez znajomości nerdowskiej popkultury całość będzie śmieszna ale o połowę mniej.:) How is your nerd/geek cred then? :)

    Myślę że jeśli miałabym coś polecać z tego koktajlu to najbardziej byłyby to Mercy, które okazało się nieoczekiwanie świetnym serialem i Chuck który mimo silly premise (a guy gets a governmental supercomputer downloaded in his head, and has to deal with it-_-") ma świetne postacie (very lovable characters), wartką akcje i jest po prostu 'fun to watch' . Chociaż ja more or less po prostu lubię wszystkie z nich z powyższych,

    Nawet House'a mimo lekkiego nim zmęcznia zmęczę jeszcze przynajmniej do konca sezonu.:>

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciąg dalszy komentarza:
    Concerning Polish TV series:
    To co głównie widziałam w polskiej tv, to były jakieś nieszczęscne soap opery, na dodatek nigdy sie nie konczące. Ostatnio nie mam juz tv (znaczy mam sprzęt, nie mam podłączenia, bo wystarczająco czasu marnuje w internecie, postanowiłam więc odciąć telewizję:>), ale wiem ze w zeszłym roku pojawił się w miarę ciekawy serial o polskiej młodej emigracji w Wielkiej Brytanii. Nazywa się to to Londyńczycy. Widziałam tylko kilka odcinków, wyglądało w miarę ciekawie i pewnie jest dosstępne na sieci (vide http://www.tvp.pl/seriale/obyczajowe/londynczycy , http://pl.wikipedia.org/wiki/Londy%C5%84czycy_(serial_telewizyjny). Polskiego kina jest ostatnio więcej niz bywalo ostatnimi laty, i moze nawet jest lepsze (jest zwykle kilka niezłych flmów rocznie), ale przygnębia że grają w nich ciągle i ciągle ci sami aktorzy niekoniecznie lubiani.

    Co do pustyni już do tego doszłam po reszcie blogów właśnie. Więcej zdjęć pustyni (na blogu 1 i nexcie) poproszę, pustynia jako idea mnie fascynuje. Jest piękna i groźna.

    Zwiększona ilość blogów, zdziwiła mnie tylko na chwilę bo ideę ideę kompartmentalizacji nie tylko rozumiem ale i popieram. Sama mam kilka blogów/kont na różnych portalach i do różnych treści.:) Wszystkie Twoje wyglądają ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wrażenie, że mam jakieś braki. Oprócz wspomnianego House'a (którego wielbi mój mąż i teść, więc widziałam z jakieś ... 5 odcinków) nie mam pojęcia o czym Ty w ogóle mówisz. Znaczy piszesz. Jedyny cały sezon jaki czegokolwiek jaki w ostatnich latach obejrzałam to "Firefly" i "Dark Angel". I było to ze 3 lata temu. Wiem o istnieniu takich serialów jak "Lost" bo teść był maniakiem (widziałam może 1 odcinek) i o istnieniu "CSI", bo mąż jest maniakiem, więc oczywiście parę widziałam. Do oglądanie mogę też zaliczyć South Park.

    A wcześniejsze moje uzależnienie to "Siedlisko", które leciało w telewizji jakoś na początku mojego liceum. I miało nie więcej niż 10 odcinków.

    Czy to znaczy, że jestem jakaś... inna? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Więcej zdjęć pustyni (na blogu 1 i nexcie) poproszę, pustynia jako idea mnie fascynuje. Jest piękna i groźna.

    Your wish is my command.
    No, może nie całkiem klasyczna pustynia. Raczej tzw canyon country.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Nataszka
    House jest fajny ale ja widziałam go juz od poczatku do biezącej części 6 sezonu i zaczynam mieć przesyt. 'Firefly' jest bardzo cacy i widząc cały sezon widziałaś nawet cały serial, bo więcej niestety nie ma. Za to pan który stworzył Firefly- Joss Whedon, stworzył też :Buffy, Angela, Dollhouse, Dr.Horrible's Sing-Along Blog, a ponieważ zwykle to czego ten pan dotyka zamienia się w serialowe lub filmowe złoto, plus jego historie przywiązują cżłowieka do postaci, to często śledzę potem dalsze losy jego aktorów i projekty w których biorą udział (stąd Castle- Nathan Fillion z Firefly, Chuck- Adam Baldwin z Firefly, Mercy- Michelle Trachtenberg-Buffy. Reszta seriali- wymienionych i nie, lecących bieżąco i tych w czasie przerwy to wypadkowa bycia nerdem i umiłowania popkultury. Ale nie widzę nic złego w tym że tego wszystkiego nie kojarzysz. Ba znajdujesz sie pewnie po zdrowszej części bariery :D

    OdpowiedzUsuń