Fragment z wczoraj:
Hi hi. Lena miała rację- biografię Kapuścińkiego wydadzą, a w kilku księgarniach w Toruniu prowadzone są juz na nią zapisy. Ach jaką poczułam nutkę nostalgii za latami minionymi (zdrową bo ulotną!) gdy to usłyszam dziś rano w radiu! Mmm-hmm! Ja się tam zapisywać nie będę, ale przeczytać jak najbardziej (jako już rzekłam byłam) przeczytam. I tylko całej tej toczącej się nad tą sprawą debaty trochę nie rozumiem. Głosy (uuuu!) albo mówią o szarganiu świętości narodowych, wyzywając autora od sprzedawczyków i poszukiwaczy taniej sensacji itede itepe. Albo się rzucają na Kapuścińskiego jako takiego, demonizując go do imentu w stylu lustracyjno-merytorycznym. Bo proszę Państwa Domosławski ujawnia fakty (*werbel wybrzmiewa*)!
Fakt numer 1.
Agenturalna przeszłość. Ewidentne szargania świętości wg. miłośników Kapuścińskiego-ikony, woda na młyn jego przeciwników.
A ja na to: Agenturalna przeszłość? Meh! Naprawdę niewielu było w tamtych czasach tych, którzy nie mieli teczek jako inwigilanci lub inwigilowani, a Kapuściński był dziennikarzem i wyjeżdżał w tamtych czasach ZA GRANICĘ! Oczywiste jest że musiał coś podpisać bo za piękny uśmiech i dobre pióro paszportów wtedy nie dawali. A co gorsza on jeszcze wtedy (o zgrozo!) jak wielu innych wtedy, po prostu wierzył w socjalizm. Zdarza się w najlepszych rodzinach. Można się kłócić nad moralnością lub jej brakiem odnośnie tego wyboru ideowego, ale kłócic się można teraz. TE-RAZ. Wtedy żeby zrobić z sobą cokolwiek trzeba było posmarować tę czy inną rękę, podrapać te czy inne plecy. Co oczywiście czyni postawę przeciwników systemu tym bardziej bohaterską, ale bohaterowie (lub idioci. Gdzie historycznie byli by Ci ludzie dziś gdyby komunizm nigdy nie upadł? Jak u Orwella nie istnieliby w ogóle, czy widnieliby w annałach jako zaplute karły reakcji??!) są bohaterscy własnie dlatego że jest ich nie-wie-lu! Że mają dostęp do cząstki boskiego szaleństwa, które zezwala im na absolutny nonkonformizm. Cała reszta z nas uczy się żyć bez niego lub dobrze maskować nonkonformizm częściowy. Tu pogłaskać ego, tam przełknąć gorzką pigułkę na rzecz wyższego celu, tu uśmiechać się jakby nasze życie od tego zależało ( which it often does) gdy ktoś kogo wybitnie nie lubimy stawia nas w socjo-politycznym zaułku bez wyjścia. Dziś to wszystko robi się by nawigować na zdradliwych wodach życia społecznego i zawodowego, robi się bo trzeba, bo robią tak wszyscy. Nie ma odium nienawiści, nie ma łatki Ważnego Wyboru Moralnego. Te same czynności wykonywane w PRLu już miały. Albo raczej mają ją dziś. Teraz. Po 1989 przywykliśmy wierzyć w Jedną Prawidłową Postawę co do Systemu, niegdyś co najwyżej elitarną (szaloną?) nagle awansowaną do rangi papierka lakmusowego moralności masowej. Do tego stopnia że niektórzy miernej klasy politycy muszą sobie np.po dziś dzień podbarwiać niezbyt imponujący życiorys opozycyjny celem zostania np. prezydentem czy premierem. Do tego stopnia że pisarz klasy Kapuścińskiego, który (jak każdy wyjeżdzający za granicę reporter zapewne) podpisał jakieś papiery, i jako obywatel PRL pomeldował czasem władzy o tym co się dzieje na świecie, w nowej rzeczywistości w zasadzie nie miał czego szukać, przez co w ostatnich latach żył w ciągłym strachu. Paradoksalnie został ubrązowionym bohaterem naszej nowej błyszczącej rzeczywistości. Jaka piekna to ironia losu. Dla mnie osobiście, nie jest ważne co i dlaczego podpisał i jakie ropuchy musiał pocałować. Ważne jest to że literatura nie tylko nasza polska, ale i światowa jest dzięki niemu o wiele bogatsza.
Fragment z dziś
Fakt numer 2
Kapusciński czy to przez zabiegi celowe (rzadziej) czy też przez nadużycie metafory, i nie zaprzeczanie gdy umysły proste interpretowały ja zbyt dosłownie podbarwiał swe reportaże i legendę własną.
Łyżka mówi : To straszne...o_O" Reportaż to nie nauka ścisła. Straszne by było gdyby taki reportaż doprowadził np. do ataku antyterrorystycznego na małe i biedne państewko pasterzy kóz, przez to że autor opisał iż w jaskiniach chowają oni broń jądrową. TO jest minięcie sie z faktem. W sprawach sprzed lat 20,30,40 mniej mnie obchodzi akuratność szczegółów, a bardziej żywość literatury. Poza tym, czepianie się że np. barokowość języka w 'Szachinszachu' jest nieakuratna, jest zarzutem w iscie amerykańskim stylu. Kapuściński uprawiał reportaż poetycki, gdzie bardziel liczył się ogólny 'feeling' i rytm sytuacji nie konkretny wording poszczególnych bohaterów. Zwłaszcza przy wzięciu pod uwagę że ten ostatni i tak filtrowany był tłumaczeniem lub dwoma.
Co do legendy własnej ...Jako rzekł Algernon w 'Ernest in love' "Scandals used to lend charm to a man, now they crush him ". Barwne postacie powinny mieć barwne legendy, które naprawde nie muszą być prawdziwe.
Autor Biografii Bardzo Zły
Zarzut główny co do Domosławskiego jest taki , że szarga pamięć Kapuścińskiego- swojego przyjaciela i mentora, lub że usiłuje wyrobić sobie nazwisko na kontrowersji, kiedy tak po prawdzie żadna z tych opcji nie jest merytorycznie warta funta kłaków. Po pierwsze Artur Domosławski jest reporterem i autorem całkiem opierzonym, który już był wydał kilka własnych książek, zdobył kilka nagród. Ta biografia to raczej jego hołd dla Kapuścińskiego, nie do końca obiektywny ale faktograficznie akuratny obraz życia wielkiego pisarza,ale też i po prostu człowieka. Nawet dość łagodna w prezentacji bohatera jak na zachodnie standardy gatunku. W zasadzie brak w niej większych sensacji (teczkę Kapuścińkiego już przeciez ujawniono, a reszta informacji zamiast wielkim skandalem powinna być tylko ciekawym tłem), jest tylko wnikliwy i pełen głębokiej, ludzkiej sympatii portret pisarza, reportera, cżłowieka.
W czym więc jest problem?
Kapuściński jeszcze za życia stał się pomnikiem narodowyn- polski pisarz, reporter, popularny i podziwiany na świecie. Może z trochę dziwacznymi poglądami (lewactwo? Po '89?! Gore!) ale taki którym dobrze sie podeprzeć i pochwalić. Brązowy pomnik za życia i po śmierci. Kapuścińki kieszonkowy, taki, jakim masy (elit) chciałyby go widzieć. Wina Domosławskiego jest więc doprawdy wielka. Odbrązowił nam Kapuścińskiego! Jak. On. Mógł!!! *focha się dla towarzystwa z resztą oburzonych, po czym ziewając ze znudzeniem czeka na okazję zapoznania się z książką*
PS. Lena twierdzi że zapisy- zapisami, ale książkę w Toruniu rzucili i już jej nie ma. Aż prawie rozczulające jest jak bardzo brzmi to jak za starych, niekoniecznie dobrych czasów
Mood:
Jako rzecze Mick St-John

Co do wypowiedzi Algernona- ditto.
OdpowiedzUsuńJednak ja, dopoki nie zapoznam sie z ksiazka, na razie uwazam autora za mala pluskwe, ktora poczekala, az jej przyjaciel umrze, zeby wysmarowac o nim skandalizujaca ksiazke. Z ktorej tresi podmiot opisywany juz nie moze sie wytlumaczyc, czy chocby na jej temat wypowiedziec. Ale moze sie myle, przejde sie do Empiku i- nie kupie na razie ( o ile w ogole bedzie), tylko `rzucne okiem`. (o ile bedzie jakis luzem stojacy egzemplarz -_-` )
Chyba będę musiał znowu poczytać Kapuścińskiego, już było dawno...
OdpowiedzUsuńA książkę Domosławskiego będzie mnie chyba trudniej zdobyć, out here in the desert, niż nawet w Toruniu, chyba że będzie dostępna online, albo wydana w internecie (czy to ostatnie jest możliwe?). Poczekam, aż będę w Polsce.
Kapuściński był jednak wydanym poetą i nowelistą, nie znam tej jego strony, ale dla tych, którzy już znali jego pracę może nie było tak trudno interpretować jego przygody w egzotycznych lokacjach. Nie wiem, domyślam się.
Ta lustracja jest ciekawa – dużo więcej mówi o Nowej Polsce niż nawet o Kapuścińskim.
@Mari No ma byc dodruk ponoć, czy już jest. Ja czytałam fragmenty książki, i wywiad z kolesiem i podtrzymuje to co napisałam. Jeśli mnie jednak coś zniesmaczy w książce (której też nie zamierzam kupować) to publicznie obszczekam :>
OdpowiedzUsuń@Ryszard A na jakiej konkretnie pustyni jesteś?
Co do dostępności książki o Kapuscinskim to poki co moze nie wygladać dobrze, ale jako że jest on nawet dzić 'worldwide hot commodity' może ją przetłumaczą i 'rzucą' że wrócę do terminologii komunistycznej- za granicę.
Btw. Mam wrażenie że blogi Ci się mnożą:> Wiedziałam o 2 nagle widzę w profilu trzeci...