Idziemy dziś z łAnią na 'Kilers' po przerwie dwutygodniowej wywołanej sprawami gardłowymi ponownie uzbrojone w piwo. Już to sprawia że film zapowiada się na lepszy niż mógłby inaczej.
Niemniej jednak w ramach obwarowywania możliwych negatywów (czyt. odwracania złego oka) doszłyśmy do życzeniowego wniosku że póki nie ma w filmie Czarka Pe. nie będzie aż tak źle...:>
Czuje się rozleniwiona i z nieznanych przyczyn wydaje mi się że to piątek. Rzeczywistośc w sposób niezaskakujący nie zgadza się z tym wnioskiem.
Z innej beczki o magicznych mocach mitycznego Murphy'ego:
Jak to jest że ile by się nie sprawdzało ( i od której strony) jakiegoś dokumentu pod względem błędów, te zawsze znajdą się dopiero pod koniec sprawdzania? Nie tylo mnie to frustruje (no prawie nie) ile fascynuje.
Mood:
Lazy&Nach Kino Gehend. Gorąco!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz