-22 stopnie wygląda jak list od Natury, pragnącej zaznaczyć w
sposób całkiem dobitny, iż czego byśmy sobie tam nie ubzdurali
na temat naszego zajebiście wysokiego poziomu rozwoju
cywilizacyjnego, to jej nadal możemy najwyżej nachuchać
w roześmiany nos.
-22 w Toruniu, plus ciągły brak prądu w znacznym kawałku
południowej Polski (czytam na ten temat artykuł w ostatnim
Newsweeku i jest on most mentally upsetting), czy choćby
takie Haiti pokazują wyraźnie że nadal prędzej nam kozy
pasać (jak się roztopią) niż panami świata się mienić.
Bardzo to pouczające i perspektywę zmieniające.
Poza tym chciałabym wiedzieć czy Matrioszka Natura
(nie lza zwać jej inaczej w obecnej kondycyi) słyszała
kiedyś termin 'efekt cieplarniany'. Bo mnie się wydaje że nie.
Just saying.
Inna sprawa że ostatnio słyszałam, że efekt cieplarniany
to tak naprawdę naukowa ściema służaca wyciąganiu
łap po naukowe subsydia. W obecnej sytuacji
jestem bardziej niż kiedykolwiek w stanie w to uwierzyć.
Przy okazji w porażającej poziomem głębi intelektualnej
gazecie 'Psychologies' którą zakupiłam byłam, a następnie
porzuciłam co by nie obciążać bagażu( a wszystko to na
Stansted) znalazłam ciekawy tidbit informacji. Otóz ponoć
norwescy uczeni odkryli że mózg ludzki pracuje lepiej w
niskich temperaturach niż wysokich. Niby coś w tym jest,
w końcu w upale myśli się kiepskawo. Ale śmiem twierdzić
że w -20 myśli się równie źle jeśli nie gorzej- ja np. działam
raczej na pilocie 'fight&flight instinct' niż na czymkolwiek innym.
To instynkt, i nieco oleju w głowuie każą mi starać się przetrwać
przy minimalnym wystawieniu warstw egzodermalnych
na działanie mrozu, poprzez minimalizację czasu spędzanego
poza domem i opracowanie optymalnych tras przebycia odległości
które przebyć muszę. Nie jakieś wybitne myślenie.
Stwierdzenie owo choć zasadniczo prawdziwe zapewne, pozostaje
mocno mgliste i niedookreślone. Ale jaka gazeta takie fakty naukowe.
Poza tym... czy naprawdę nikogo nie zdziwiło że wpadli na to akurat
norwescy uczeni? To jakby hawajscy uczeni uznali jedzenie
ananasów, za niezbętne do rozwoju intelektu powyżej 50 punktów
w skali inteligencji. Trochę krytycyzmu by się przydało przed
podawaniem takich newsów.
Tymczasem zimno w sposób niespodziewany wpływa
na jeszcze jeden aspekt mojego życia. Od kilku dni getionary ,
które ostatnio defaultowo wyświetla jakąś frazę po uruchomieniu,
straszy zdaniami typu:
'zakopałem się w zaspie' (wczoraj)
'z zimna padł mi akumulator' (dziś)
Co jest w zasadzie zabawne, choć do bycia irytującym ma już
naprawdę niedaleko.
Tyle w kwestii krótkiej notki o pogodzie nawet niekoniecznie wywołanej
powrotem z kraju +10 do kraju (ówcześnie) -16. Ani 3 godzinami
w nieogrzewanym autobusie do Torunia. To fakty są zupełnie
bez związku. Jak i to że przybrany w promienie słoneczne snieg
za oknam biura nadaje się na pocztówkę. Mocno szyderczą pocztówkę
od Matrioszki eN.
za oknam biura nadaje się na pocztówkę. Mocno szyderczą pocztówkę
od Matrioszki eN.
Tematu Londynu i wyprawy na Wicked nawet(póki co) nie ruszam, po tym
jak pół wieczoru spędziłam guglając obsadę, i przeszukując tubę
celem znalezienia jakichkolwiek dobrych filmików/audio z Alexią Khadime.
Idę sobie. Na przerwę.
Mood:
Hungry& Khadime-impressed
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz