Sherlock?
Most entertaining, my dear Watson.
Przestępca w nazistwoskim płaszczu którego czule acz
roboczo ochrzcimy ...Vladem, i kilka superdupaśnych bójek
w stylu Kung-fu Panda (lub- przyznaję BTVS) nie zdołało
zepsuc klimatu,ale to może dlatego że stwierdziłam
że każdy film, w którym pod scenę rozróby podkłada
się skocznego reela/jiga (nigdy ich nie rozróżniam) jakoś tak
w oka mgnieniu zyskuje dla mnie na wiarygodności.
Niezwykłe to i facynujące
Parnassus?
Weird, but rather good weird than bad in my opinion.
Not really what I expected, but it today’s standardized
linear cinema, film going different then expected is a plus
Heitha szkoda, Johnny to jak zwykle generyczny cukierek dla
oka i ducha, Jude niech się zajmie sequelem do Holmesa, Colina
nadal nie trawię ile by tych dzieci z ABC (lingo brought to me
by Lena) nie miał. Parnasus jako taki to Dumbledore gone wrong,
a Diabła( i Waitsa apparently) od dziadka eS dzielą dwie cienkie
namalowane nad górną wargą czarne kreski.
Weird doesn't even begin to cover it.
Ruda panna fajna. Generycznie.;>
London nears and my hair begs for a-for the lack
of a better word- reboot.
Pounds are stocked (good kind only, that that fattens
the purse and nothing else), tickets for next voyages secured,
proverbial red bejeweled slippers are ready for me clicking my
heels and saying: 'Oz' or rather ‘London,Abbey Victoria Theatre,
Saturday Evening, chop chop’.
(Teleport surely sounds nice in all that weather -_-")
Or in the simple speech (for sometimes, one may
end up thinking, that the fists are really THE hammer , with
all of my 'muble-jumbo' ;>)- my bff is the best one ever, and takes me to
London to see 'Wicked' on stage thus constituting ‘the best Xmas
gift ever’. Big mwah for her on that account .
And at last but not least, a RHPS mashup quote
(as in dialouge forged into a quote that is likable to ME):
'Ask for nothing and you shall receive it,
in a-bun-dan-ce'
by... Fragenta ...(Frank'n'Furter &Magenta)
And still:
Scenka rodzajowa o naturze semi-intymnej
(nie dla wrażliwych):
Siedzę na kibelku i walczę z papierem, który rwie się ogólnie
a na dodatek przedziera w zgoła niepożądanych momentach i sytuacjach.
'Świetnie- myślę-poprzedni papier był o niebo mocniejszy,
ten papier jest jakiś taki …do dupy'
...
....
..... (chwila mija. Jedna, druga, trzecia)
-Nomen omen- dopowiada ma myśl druga lub trzecia
(kibel mały, wyłożony kafelkami, niesie w nim echo
to i nie sposób odróżnić która).
Mood:
Anxious
Jan 22nd, Friday
Hmm, wiesz, podzielę się z Tobą myślą w temacie Johnego, która naszła mnie po trailerze Alicji w Krainie Czarów. On powinien zmienić reżysera. Bardzo. Kolejny film, gdzie dobry aktor wciskany jest w ten sam surdut absurdu może go zniszczyć. Chyba, że to tylko mnie przeszkadza. Ale podzielić się chciałem.
OdpowiedzUsuńHm. Wiesz coś jest w tym co mówisz choć uwielbiam i Johnny'ego i Burtona. Ale teraz zdałam sobie sprawę co w kwestii JD nie trybiło mi w Parnasussie. JD był jak zwykle świetny ale własnie jakiś taki generycznie burtonowski. Na zasadzie wszdźmy Johnny'ego do filmu, i nadajmy całości Burtonowski polor. Co nie jest złe, choc ten recycling już zauważony irytuje jak (mnie osobiście) finał Alchemika. Dzięki, że zwróciłes mi uwagę:)
OdpowiedzUsuń