czwartek, 7 stycznia 2010

Something wicked this way comes

Czyli robi się jaśniej (nawet jeśli śnieżniej też)
więc czaruje wiosnę zmianą w zieleni.
Również w przygotowaniu tematycznym do
do niedługich wojaży hi, hi.

Also about that great plan involving spending more time
sleeping, well it doesn't seem to be working out so great.
Why would that be?

Off.To.Bed.NOW.

Mood:




Sorta accomplished. Nawet jeśli zieleń tła mogła by być ciemniejsza.

14 komentarzy:

  1. Zieleń jest ciemniejsza i bardziej soczysta w zależności od monitora. Na Oberonie (moim domowym) jest bardzo zielona, a na kompie służbowym już dość blada. Ciekawe, który monitor mam źle skonfigurowany.

    OdpowiedzUsuń
  2. Eeee, u mnie jest średnia zieleń. Takie zielone jabłuszko :D. Wygrałam?

    Jaśniej? Ha! Zawsze mówiłam, że Toruń jest niezależny od Polski i leży w innej strefie zarówno czasowej jak i klimatycznej ;). U nas mrok nadal zapada około 14:30 -_-'. To zaiste jakieś 1,05 minuty później niż miesiąc temu, ale nie to żebym jakoś odczuła różnicę XD.

    OdpowiedzUsuń
  3. ->W Na moich wszystkich monitorach jest jasnozielonkawa dammit. JEst inny szablon który ma ładniejsze tło ale on mi sie nie podoba. Bede kompinować.

    -> Mo
    Właśnie. Dziękuję. Zielone Jabłuszko. Jak ja potrzebuję soczystości. Gah! A jaśniej jest u nas w Toruniu (lol on saying that to YOU. Wczoraj nawet było nie do końca ciemno jak wychodziłam z pracy. Święto lasu normalnie.
    Choć to moze byc jeszcze jakas polasna fluktuacja zorzy: raz jasniej raz ciemniej. Anyway, w teorii robi się jaśniej TAK? Od przesilenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. W teorii Skośni są fajni, a japonistyka to zajebiste studia :D. I już wiemy co ja zasadniczo myślę o teoriach :P.

    Z tym zielonym jabłuszkiem to ja bym uważała, bo jak Twój blog zacznie wonieć tak jak połowa odświeżaczy o tej nazwie to przestanę tu zaglądać (belch).

    OdpowiedzUsuń
  5. W teorii to Skośni są fajni, a japonistyka to zajebiste studia :D. Ergo: już wiemy co zasadniczo myślę o wszelkiego rodzaju teoriach ;P.

    A z tym zielonym jabłuszkiem to ja bym uważała, bo jak na Twoim blogu zacznie wonieć tak jak wonieją standardowe odświeżacze powietrza i "choinki" o tej radosnej nazwie, to przestanę tu zaglądać ;P.

    OdpowiedzUsuń
  6. AAAAAA!!!! Zamieściło oba komenty mimo, że pierwszy zżarło! A ja tu już oplułam monitor i łamałam sobie głowę nad przypominaniem sobie co przed chwilą napisałam - argh! Ale widzę, że jeszcze pamięć mi dopisuje.
    ... w 90% XD.

    OdpowiedzUsuń
  7. Alleluja że póki co nie ma jakis technologicznych hop-bęc-do-przodów, które wytworzyłyby pachnące blogi. A nawet gdyby a)raczej bym całośc zbojkotowała b) nigdy przenigdy ie poszła w zielone jabłuszko.

    Jak sie zapatrujesz na zgniłe? :D
    Taki realistyczny zapach kompostu, ach!

    Zostawic oba komenty czy skasowac który?
    Czy jesteś bardziej przywiązana do odruchów wymiotnych, czy do peanu na cześć własnej pamięci? :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Możesz skasować pierwszy i ten o pamięci :). Choć mam nadzieję, że nie wywoła to reakcji łańcuchowej skasowania mojego prywatnego, neuronowego twardego dysku :D.

    Kompost? No nie wiem. Spowszedniał mi ten zapach. Wystarczy, ze przez otworzę okno w pracy i mam zapach z pierwszej ręki x_X.
    Byłabym za czymś bardziej post-modern. Ciekawe jak pachnie koniec świata XDDDD?

    OdpowiedzUsuń
  9. No ba! Siarką a czym? Siarką z odrobina lawendy. :>

    OdpowiedzUsuń
  10. A komenty skasuję w domu bo w pracy mi się nie chce. Dysk powiadasz?...
    Czuję energię chaosu grająca mi na palcach. Bardzo go lubisz, ten dysk? :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Już go schowałam do mojego orzeszka :P. A kysz z tymi podstępnymi szponami!

    OdpowiedzUsuń
  12. Phi... Wszedł do orzeszka do i wyjdzie.
    Chaos jest cierpliwy. Poza tym towarzysz Orzeszek spisuje się dzielnie. Jestes z niego zadowolona? :D

    OdpowiedzUsuń
  13. LOL.
    Nie dam się zwariować! Nie dam się Wielkiej Siostrze!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ oczywiście że nie dasz. W szystko jest absolutnie w porządku. Sytuacja normalna a wręcz banalna. Nic nawet nie wzbudza w tobie podejrzeń... *smiles reassuringly*

    OdpowiedzUsuń