W związku z tym (i tamtym, i owym-_-) wczoraj jeszcze poszłam po rozum do głowy i zaplanowałam dzisiejszy eksodus z Trójmiasta z użyciem PKSu (przewoźnik: KRA).
Najwyraźniej postąpiłam słusznie, bo co prawda ja się dziś nie orientowałam, ale i Mari i ma zacna rodzicielka twierdziły że masa pociągów znowu opóźnionych. Uff!- powiem tak dla siebie, a biedaków
(i psów) co się tłuką koleją pożałuję- moje serdeczne współczucie ludności droga. -_-"
Lomi cudowne i dobrze zbalansowane. Pewnie mogło być intensywniej, ale tak może być zawsze a na pierwszy raz było bardzo cacy. Mam też namiary na panią lomiarkę (;>;) w Toruniu, więc jak dojrzeję do kolejnej porcji to się wybiorę, yii ha.
And stuff will be achanging now, I know.
Buźki dla Mari i Gai za miłe towarzystwo i przechowanie, a tym czasem wracam do prób uśnięcia.
Już za 9,5 h premiera Chucka w Stanach! Wreszcie:)
Mood

Bouncily&oilily relaxed.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz