czwartek, 1 października 2009

Meteopatia ta bura sucz

Czemu nastrój i parę innych rzeczy musi mi sie
zrypać wraz z pogorszeniem pogody? Czemu? Bo
brzydactwa życiowe i smuteczki boja sie
wypuszczać na świat inaczej niż stadnie,
Ot co.A jak już sie wypuszczają to dążenia mają
iście eryniczne. Grrr.

W kościach czuję wzbierającą (bynajmniej nie złotą)
jesień, zalążki kilku potencjalnych przeziębień
i przebierające kopytamy w oczekiwaniu galopu
widmo depresji jesiennej.

Lampę do światłoterapii sobie kupie normalnie.
Ha, witaj allegro. Już nawet kupiłam, jeno
zapłacić trzeba.I tylko tak z refleksji:
kiedyś, nawet rok czy dwa temu na pewne rzeczy
zareagowałabym inaczej i ze znacznie mniejszym
spokojem.A teraz proszę: kompartmentalizacja
problemu i drugie i trzecie myśli, które ukrócą
naturalną panikę pierwszych. Samoświadomość
jak i meteopatia burą samicą z rodzaju psowatych
bywa ale ma i swoje dobre strony. I tego sie
trzymajmy w szarudze dnia dzisiejszego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz