Słyszałam o nowym Potterze różne rzeczy, że nuda wieje że dłużyzny, że to tamto i siamto.
Ja tam zgadzam się z Leną że jest to najlepsza dotychczas ekranizacja którejkolwiek z książek. Oczywiście to dopiero połowa ale jest dobrze. A w zasadzie jest źle, bo taka jest fabuła, ale to właśnie jest dobre.
Że co? Że za dlugo pętają się po lasach i maja depresję zamiast, zajmować się bardziej przystojącymi nadziejom świata czynnościami? Czy osoba która na to narzekała (tak znam jedną taką poniekąd) czytała książkę w ogóle??? Zwycięstwo w HP7 jest przecież tym bardziej spektakularne z im gorszego miejsca wychodzi przecież.
A ja śmiałam się, niemal płakałam, przez dużą część czasu obgryzałam paznokcie (czego nigdy nie robię) a w ze dwóch miejscach nawet podskoczyłam. Wszystko przy wrodzonym cyniźmie I znajomości książki. Powiedziałabym że to bardzo, bardzo dobrze.
Dobrze, to ja pójdę teraz suszyć włosy zanim pojadę demonstrować, a was zostawiam z bardzo ważną piosenką ;)
Nadal uważam, że wonsz był brzydki ;)
OdpowiedzUsuńAle poza tym, mniam. Ja chcę jeszcze raz...
Pierwszy raz sie poryczalam jak tanczyli w namiocie, drugi raz przy Dobku. Sniff sniff.
OdpowiedzUsuńChyba weszliśmy w mały spoiler-turf dear, no ale dobra ja przy dobku też. Przy tańcu byłam rozdarta pomiędzy podziwianiem całego posępnego piękna tej sceny, a pomysłami które mi ona dawała... hom.
OdpowiedzUsuńAnyway, przedostatni :* (w odpowiedzi na smsa)
Wonsz w rzeczy samej brzydki, mówiłam- jak chcesz następny raz to I'm game.
Heh, a ja już pamiętam, czemu nie pamiętałem książki. Jak dla mnie film (cóż, taka też była książka) był potwornie nudny.
OdpowiedzUsuń