środa, 28 lipca 2010

Meteopatyczne czepiactwa/ Środa Bez Orange: Imaginary Bitches 1

'The Cat Who Turned On and Off' jako "Kot który się włączał i wyłączał" (zwłaszcza gdy tekst książki wyraźnie wskazuje iż nie chodzi bynajmniej o czynność zwrotną) oraz 'dzbanki z Meissen' a nie np. jakby to ująć um... miśnieńskie czynią ze mnie upierdliwą czytelniczkę.


(Anty)gratulacje dla pana Tomasza Rosińskiego- da tłumacza. -_-"


Tymczasem pogoda miesza mi w głowie bo tu leje i zimno (temperatura wyczuwalna subiektywnie ok 15 stopni) a na Mazurach ponoć pieknie i słonecznie. Chyba będę jednak musiała odkopać kostium. Między innymi.

Swoją drogą  rotfl: pojadę w kurtce i butach trekkingowych bo to jedyne nieprzemakalne (jeszcze) obuwie które tu posiadam, ale muszę też znaleźć krem z filtrem żeby się czasem nie spalić. Poziom abstrakcji mi się jakoś zawyżył, hmm. I czemu stlumiłam w sobie słuszny instynkt który kazał mi zabrać z  Łodzi kalosze??!

Tymczasem w kwestii dywersji rozmaitych odcinek 1 Imaginary Bitches.  Taki Sex in The City tylko z wymyślonymi postaciami. przy których Samantha i Miranda sa milutkie, dobrze wychowane i wcale nie sarkastyczne:>



Mood:
Complicated

5 komentarzy:

  1. uhuhuhu,tez czytam kottttyyyy wlasnie
    i tez sie wkurwiam na gowniane tlumaczenie!!!!!!!
    i jeszcze kobza nieszczesna zamiast dud uuuhhhh
    ale i tak lubie ta seria
    BARDZO :D
    Gaia

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem na trzecim tomie i jeszcze chyba kobzy nie bylo. Albo mój umysł ją litościwie wytłumił z mej swiadomości. Ile masz tomów? Bo ja 10 tylko...
    I tak seria jest super a koty boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wszystkie! wlasnie mi siostra przyslala na imieniny :p

    OdpowiedzUsuń
  4. @Gaja
    To mry mry mry- usmiechnę sie kiedys o resztę:)))
    (btw używaj Open ID babo- wtedy bedzie podpis zamiast ano-nima)

    @Lena
    Absollutnie nic nie mam przeciw.

    Twierdzę jeno że Imaginary Bitches są złośliwsze (i bardziej rozwiązłe) niż Samantha i Miranda naraz.

    OdpowiedzUsuń