czwartek, 14 kwietnia 2011

Bits&Pieces of No Real Importance

*
Żyję. Choć jak pogoda nie zmieni się szybko na lepszą mogę przemyśleć to stwierdzenie w ramach protestu przeciw światu. Który oczywiście się tak straszliwie przejmie jak się na niego ofocham. Oł, je.-_-" Ale co tam, brak efektów działania nie powinien nikogo powstrzymywać przed indywidualizmem. Chyba że jest Chińczykiem. Mhm. Owszem. Niniejszym wyczerpałam tę ścieżkę przemyśleń.

**
Joga z całym bagażem 'touchy feely self-help yoga crap'-u fajnie rozciąga, uspokaja i uziemia. Ale mnie nosi potrzebuję aktywności (oprócz, nie zamiast jogi), ale też i staram się nie miotać. Co- przyznaję-  chyba jest sprzeczne z moim charakterem, niemniej przecież trzeba podejmować wyzwania, prawda? Jakoś tak, ta ra ra i cokolwiek.

***
Z lekko strawestowanego tekstu kontraktu:

'If the Seller knows of the delay they must inform Buyer without delay.'


 Uhmmm.o_O"  No tak. Na tak pięknie sformułowane dictum to ja odpoczywam mój przypadek gramatyczny. I nie, proszę nie regulować odbiorników- to jest tekst oryginalny a nie tłumaczenie polskiego zdania pt: 'W wypadku opóźnienia, Sprzedawca ma obowiązek poinformować Klienta bez zwłoki'. Swoją drogą ciekawe jak zwłoki w  zdaniu dwa przetrwałyby Google Translate. I nie, nie będę tego sprawdzać ani proszę mi nie mówić. Nie zabijajmy ducha wiecznej antycypacji. 

****
Z innej beczki (tej od dictum właśnie) odczuwam ostatnio dużą chęć umienia ( nie uczenia się,  a umienia właśnie ) łaciny. Ciekawe skąd takie ciągoty, doprawdy nie.mam.pojęcia. Pigułkę z łaciną do mózgu raz, poproszę. Jagged Little Pill& all that.

*****
Tymczasem gmail w ramach życiowych udogodnień (rzecz jasna) proponuje mi doinformowanie się  na temat nowych, lepszych, superświetnych reklam.  Ommm. Logicznie rzecz ujmując wiem, że mogłabym niby być klientem pragnącym  takie reklamy na googlu wykupić, ale moment w którym nad paskiem który dawniej wyswietlał był jeno klipy rss/ propozycje google readera z interesujących mnie kanałow/tematów, a teraz wyświetla defaultowy procent wkurzających reklam (bo reklamy po prawej stronie okna mailowego, dopasowane tematycznie do człowieka ostatniego maila nie są creepy enough -_-"), a gugiel mnie tu jeszcze namawie na dodatkowe czytanie o tychże reklamach przyprawia mnie o duże poczucie abstrakcji.

Murphy. To zawsze jest jego wina, a ostatnio nawet bardziej niż zwykle.

******

Poza tym prowadzę pewne nieoficjalne badania socjologiczne. Termin końcowy jest mocno time sensitive, wyniki będą znane redakcji. Cryptic much, I know but hey, 'm quirky like that. Deal or don't, it really doesn't make much difference, huh?

*******
Taaaa daaaam! Proszę bardzo, oto notka. Nawet ma ręce i nogi, nawet jeśli od różnych manekinów. Ale, ale. Chwilowo tak być musi ponieważ odczuwam potrzebę haikuicznej wiosnenno-letniej zwięzłości. Pewnie dlatego że jest to jedyne wiosnenno-letnie uczucie które odczuwam. Murphy, mówię wam. Murphy. 

5 komentarzy:

  1. @nowe reklamy googlecrap: jeśli korzystasz z chrome'a to ściągnij sobie: https://chrome.google.com/extensions/detail/chmimgmjdabgiilljdjfbonifbhiglao?hl=pl
    jeśli z ffoxa:
    https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/elemhidehelper/
    jeśli z innych, to nie wiem, ale pewnie też coś jest, i poukrywaj upierdliwe shity. Wot, solucyja. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Shin- genialne w swojej prostocie, rowniez skorzystalam :)
    Tenel- z ta łaciną to mi przypomnialas, o czym miałam jeszcze napisać :) Ruszam edytować notkę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. @Shin Dzięki. A mówią że marudzenie do niczego nie prowadzi a tu proszę. ^^
    @Mari I'm glad? :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo, żywiosz (tak, to właśnie napisałem ja.) Dobrze wiedzieć.

    A propos języków... tak czytając Twoją notkę pomyślałem - a ja zawsze chciałem nauczyć się japońskiego ...:P

    OdpowiedzUsuń
  5. @Shin reloaded
    Ten sposób pomaga ogólnie na google ale nie na reklamy w pasku rss na gmailu -_-" Any ideas there?
    @W
    Żywiom. To kiedy robimy sesję? Moje kości są gotowe ^^.

    OdpowiedzUsuń