czwartek, 17 marca 2011

Paradoks teraźniejszości

Przez półtora dnia (dosłownie, sprawdzałam sic!) nie odzywam się na fejsbuku, co skutkuje telefonem od rodzicielki z pytaniem czy żyję... Ano żyję, co mam nie żyć. Ale jak widać nie powinnam zrywać z nałogiem bo bliscy się martwią...

Czy mi się wydaje czy kiedyś bywało tak jakby odwrotnie? Omm.

Tempura, morszczyn, te sprawy-_-"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz