Facebook w zasadzie kradnie mnie blogowi ponieważ wychodzę z założenia że większość rzeczy które wrzucam tam, a które mogą stanowić jakieś zręby notek i tak wszyscy widzieli więc po co się powtarzać.
Niemniej jednak o tym napiszę.
Nie jest to decyzja nagła (co nagle to po diable, nic z tego że w zeszły czwartek poznałam rrzeczywiście istniejącą osobę o nazwisku Szatan^^), ani na tzw. 'wielkiej kurwie'. To decyzja przemyślana, dojrzewająca we mnie od lat i calkiem logiczna z miejsca w ktorym stoję.
Ludzie mogą uważać że to foch, pokazówka, czy wreszcie po prostu głupota- bo fakt więcej z tym po i przed może być kłopotów niż satysfakcji, a pewne rzeczy stracę bezpowrotnie. Ale ja-i tu mówię całkiem zwyczajnie bez zbędnego patetyzmu w tle- po prostu nie mogę inaczej i tyle.
Gdy tylko czas pozwoli (formalności są doprawdy upierdliwe -_-") apostazja 'is a go', drodzy moi. Proboszcz Grzesiu nasze wredna parafialna primadonna w czarnej kiecy się tak ucieszy...
że tak to kolokwialnie ujmę: FUUUCK YEAAAH!!!!!!!!!!!!!!!!1onE1!11ONE ;)
OdpowiedzUsuńGlad U approve :)
OdpowiedzUsuńTy też czyżby, aby? ;)
Cóż, wybór jak każdy inny. Oficjalnie ogłoszone, czy nie, nie widzę specjalnie różnicy. Ale w sumie tak samo jest z małżeństwem - to właściwie też tylko formalność... a cieszy.
OdpowiedzUsuńA co do FB, to wiesz... nie wszyscy regularnie tam zaglądają. Ba! Są nawet osoby, które profili FB nie mają :P
Teoretycznie wiem że nie wszyscy mają FB, ale w praktyce większość ma, więc jak już wrzucę coś tam uruchamia mi się brzytwa logiczna pt.'o tym już pisałam to po co znowu'.
OdpowiedzUsuńCieszy nie cieszy ta apostazja- ważne że jak mówię- w zgodzie z własnym sumieniem nie mogę inaczej. Podoba mi się porównanie do małżeństwa bo jest pozytywne. Dużo ludzi odchodzi od Kościoła bo jest na anty i już. Ja oczywiście też jestem anty, ale też i patrzę do przodu. :)
"Teoretycznie wiem że nie wszyscy mają FB, ale w praktyce większość ma" WTF? Że co, że niby nie masz ale jednak masz? Zapewniam Cię, że w nieposiadaniu konta na FB jest bardzo mało teorii ale za to 100% praktyki :P.
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony można wyjść z założenia, że osoby takowe nie są głodomorami informacyjnymi (co mogę poprzeć swoją kandydaturą) i nie czują się w większości pokrzywdzone brakiem powielenia informacji. Sytuacja taka normuje i definiuje jednak również w pewien sposób stosunki pomiędzy tymi dwoma jednostkami (Nosicielem wirusa FB i jednostką zdrową ;D).
"Że co, że niby nie masz ale jednak masz? "
OdpowiedzUsuńNie. Że ja logicznie rzecz ujmując wiem że nie wszyscy mają, ale poniewać faktycznie ma konta znaczna większość moich znajomych to często jak już coś napiszę tam nie chce mi się raz jeszcze, bo a) duza czesc osob juz link, post, srócony zarys idei już widziala b) pozostale osoby bloga czytujące nie muszą-jak mówisz- odczuwac az tak wielkiej potrzeby odbioru informacji.
Oj zaraz jednostka zainfekowana...O fu fu fu.