czwartek, 22 kwietnia 2010

More Merry Wednesday Adventures

Poszłyśmy wczoraj z łAnią (tak od wczoraj w wyniku skomplikowanych i hermetycznych dywagacji przechrzciłam Sułka :D) do kina na film o tresowaniu smoków. Była to wypadkowa Pomarańczowej Środy oraz braku (obopólnie zadowalającej) Alternatywy Koloru Dowolnego.Bo tak poza tym to stwierdziłyśmy,  po trailerach i plakatach, że główny smok wygląda ni mniej ni więcej tylko jak duży, czarny i błyszczący pokemon. Cóż,nadal  milszy nam był pokemon niż np. Robcio Patyson na przykład.

W każdym razie, już dzierżąc bilety w garści razie podchodzimy do pani bileterki- ja podaję bilety, łAnia stara się nie podzwaniać 4 butelkami Corony w płóciennej torbie (nasza dywersja piwno/alkoholowa w CC ciągle trwa:). Pani przedziera nam bilety, życzy miłego seansu po czym gdy odchodzimy parę kroków zaczyna nas gonić. Ooops- myślimy- Wydało się.
Ale nie, pani goni nas żeby wręczyć nam po damskiej jednorazówce do golenia (Wilkinson Sword Extreme 3 Beauty to be exact) nadal życząc miłego seansu. Na tym etapie zaczynamy zastanawiać się czy żyletki dają wszystkim idącym na ten film (który jest dla dzieci, sic! also sick!), lub czy może jest to gest litości ze strony kina zważywszy na jakość filmu. Jak będzie już wyjątkowo źle zawsze można się będzie pociąć... Wprawia nas to w stan ogólnej podejrzliwości co samego dzieła, a ostatni trailer na który się nie spóźniamy czyli zajawka nowego filmu o Niani McPhee wcale nie poprawia nam nastroju. Ponuro dumamy na co Emmie przyszło i ech i ach, padał dziś grad, a na padole tem zimno  i w ogóle.

Nasze obawy okazują się niesłuszne, żyletki pozostają niezużytye, Corona z limonkami  za to zostaje wypitaa a smok Szczerbatek(mentalna notka by sprawdzić imię po angielsku*), który jest animacją o wiele mniej generyczną niż dajmy na to, tak nieważne obiekty tego filmu jak ludzie, zachwyca nas wielowarstwowością mimiki. I tym że w swym zachowaniu fluktuuje między kotem, psem, a nietoperzem. Wychodzimy z przekonaniem że z trzech filmów o wyspach widzianych w ostatnim czasie, ten podoba nam sie kinda najbardziej. No bo Ewan McGregor w Ghost Writerze- blady jak płótno jest i jakiś taki ciastowaty- jakbym go nie uwielbiała, Leoś w Shutter Island- jak zwykle dobrym aktorem jest, ale wygląda jak zza krzaka, Smok za to... Smok moi drodzy prezentuje się niezwykle estetycznie. I jest hm... opalony. :) Nawet mam remis obecnie na stanowisku ulubionego filmowego smoka. Fakt że Draco z Ostatniego Smoka miał GŁOS i mimikę Seana Connerego ( i Dennisa Quaida jako wspólnika, co też nie szkodziło), ale Szczerbatek ma tyle mimiki że nawet głosu nie potrzebuje. Mry.

Za to my- być może od piwa, być może z wrodzonej genialności rozwiązałyśmy frapujący świat promblem wulkanu Eyjafjallajökull. Po prostu:  środku wulkanu siedzą tam  smoki, i po prostu trzeba je ładnie poprosić by się lepiej po świecie rozparcelowały. Kto wie może Szczerbatek ma braci? :D Idea brzmiała co prawda lepiej wieczorem po 2 piwach, ale co tam- oddam jej sprawiedliwość i wypuszczę w eter. Jak się okaże że miałysmy rację będę miec na to dowody.

Po piwie kinie niechętne do rozstania się z trailerami ze Szczerbatkiem (no okej i chętne do uprawiania żyznego poletka szyderstwa na wielu pozostałych) siadamy w kawiarni w lobby. Dywagacji mało wiele na temat przyszłotygodniowej wyprawy (Blaszanego Drwala** jeszcze nie grają:<), prowadzi nas do sytuacji pasowej,kiedy to ja stwierdzam że nie ma mowy bym poszła na Zmierzch Tytanów*** bo a) chcę jeszcze nadal lubić Sama Worthingtona po tym wszystkim b) ilość nastawionych na efektywność (nie sens) efektów specjalnych i promieniejących fitrów na twarzy  Liama Neesona mnie poraża, za to łAnia mimo to nadal wyraża tematem perwersyjne zainteresowanie. Podejrzane to, bo wiem że nie lubi tego typu filmów. Ona z kolei nie chce dotknąć Błądyny**** (z ABC i Farelką) nawet zaostrzonym kijem, kiedy ja rozumiejąc i podzielając wszystkie jej powody nadal czuję się dziwnie skompelowana by ten film zobaczyć. Zwykle załatwiamy to tak, że krakowskim targiem po prostu decydujemy się iść na coś innego. Ale nie wczoraj. Nawet nie chodzi o to że tertium non datur bo od biedy pewnie coś by się znalazło. Wczoraj jednak czy przemówiło piwo, czy egipskie ociemnienie esspresso, czy też wiecznie żywy duch Franka N. Furtera, dość że wiedziona podszeptem sił złych i ciemnych, powiedziałam:
-A może zrobimy sobie "Science Fiction Double Feature*****'...

łAnia po chwili nienamysłu podchwyciła temat  ochoczo, a do mnie zaczęło dochodzić na co właśnie się porwałam. Na śmierć mózgu 3 do odbioru w przyszłą środę, ot co :D. Two wrong movies will so make it right, right? Well, nope...:> Zginienie bliskie jest no chyba że nie dostaniemy kodów. All in all cechą główną którą widze i u siebie i u łAni jest jakiś szyderczy rodzaj perwersyjnego masochizmu, but I can live with that.  Z kawą żyłoby mi się jednak nieco lepiej więc poprosze już przerwę. Raz, raz.

PS. Mam już koda.  Ergo  w przyszłym tygodniu będzie przepiekna katastrofa

Mood


Admittedly Crazy& Craving Coffee Boost


Ach i jeszcze:
'Blog Karminowy Ust ma zaszczyt przedstawić:


Legendę Zwichrowań i Przeinaczeń
* hmmm... Toothless
**Iron Man rzecz jasna. Nota bene też miałyśmy na to nie iść (zbyt wysoki poziom jak to Jo nazywała bodajże' używalności joysticka' ergo za dużo efektów) ale nadal hermetyczne powody związane z RDJ, snami, zbyt szczelnymi zbrojami i problemami oddawaniem moczu każą nam udać się do kina :DD
*** Tak naprawdę Starcie Tytanów Zmierch to mój wishful thinking. Albo crossover w którym rozgrywa się ostateczna bitwa Tytani vs. Cullenowie million-to-fuckin-zero.
****Ondine :DDD
***** vide RHPS OST Ścieżka 1

4 komentarze:

  1. Aaa, jak mówią Wikingowie w wersji z dubbingiem w "Smoku"? Bo w oryginale z jakimś szatańskim, szkocko-walijsko-lynyrd-skynyrd akcentem i to jest przepiękne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Swojskim i przaśnym To muszę oryginał sczekałtować w takim razie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale w oryginale nie ma 'Szczerbatka' :( Ja chce wersje polska dla odmiany. Jak tylko obejrze wersje loryginalna, znaczy sie.

    Jak juz Ci pisalam w mailu: wezcie zyletki. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. SMOKA!!! Ja chce SMOKA!!!! <3 <3 <3 Szczerbatek <3 <3 <3

    A jak pieknie przetrzymywal Astrid i tatusia, dopoki nie wykazali odpowiedniej skruchy... Uwielbiam Szczerbatka!!

    OdpowiedzUsuń