z nieznacznym problemem żołądkowym.
Wtedy chodziła (choć wolno), śmiała się (choć oszczędnie),
i nic nie wskazywało na to że dolega jej coś poważnego.
Dziś jej już nie ma- umarła wczoraj we śnie,a dla nas-
dla rodziny jest to zmiana wymiarów tektonicznych.
Chwilowo utrzymujemy się w stanie wzmożonej zajętości,
jak stado pszczół nastawione zadaniowo.
Wizyta u Skrzydlewskiej-odhaczona, kremacja- załatwiona,
pogrzeb- w trakcie załatwiania, sprawy spółdzielniowo-opłatowe
takoż. Czarne ciuchy w ilości wystarczającej- odhaczone.
To ciche, zmęczone momenty napawają obawą.
Przysiądniącie tu, papieros tam. Moment przed uśnięciem,
który jak u mamy zamienia się w godziny.
Te chwile jak okruchy pozostałe nawet po najporządniejszym
zamiataniu. Chwile kiedy umysł sam bezwiednie zaczyna
myśleć i rozpamiętywać. Odmierzać stratę i zapętlać
się w bólu. A przecież trzeba iść dalej, prawda?
Mojej Babci,
Najwspanialszej pani mgr inżynier chemik pod słońcem,
wspaniałej babce i matce, cudownej kobiecie:
Odpoczynku i słonecznej drogi.
(1930-2009)
Przykro mi. Współczuję.
OdpowiedzUsuńNic już nie powiem - ale rozumiem aż za dobrze. Przytulam.
OdpowiedzUsuńSciskam. Zadzwonie ja dotre w normalna strefe czasowa. :***
OdpowiedzUsuńTenel trzymaj sie. Naprawde wiem co czujesz- w zeszlym roku odszedl nagle moj ukochany dziadek i najlepszy czlowiek jakiego w zyciu znalam.
OdpowiedzUsuń