czwartek, 23 lipca 2009

Kąpiel

Trochę olejku lawendowego najlepiej razem z jałowcowym,
ale jak się nie m co się lubi, lubi się sam lawendowy.
Z Yves Rocher. Dokładnie taki sam o ktorym w nastoletniej
naiwności pomyślałam że śmierdzi i wydałam.
Tylko butelka była inna- o wiele ładniejsza.
Ot ironia losu.

Trochę olejku więc do wanny i mam nadzieję że
z pleców wyjdzie mi zmęczenie, zginanie się
podnoszenie ciężarów miłych lub mniej, a za nim
zaraz niech wyjdzie stres, zmartwienie i cała reszta
negatywnego spektrum które teraz mnie otacza.
Potrzebny mi relaks, tylko taki bym może jednak
póki co nie zasnęła. Prezenty na różne okazje
nie zakupią się same, a mój czas jest ostatnio
bardzo ograniczony. Kopciuszek musi wrócić
żeby mama Kopciowa mogła iść do deentysty.

Urlop zdecydowanie mi się nie podoba, ale jak
mogłabym byc gdziekolwiek indziej i robić cokolwiek innego?
Nie moglabym.

Przy okazji, podobno mamy drugiego guza.
Gdzieś w dolnych wnętrznościach- lekarze sami nie są pewni.
Paliatywka to druh nasz szczery, i tylko zastanawiam się
jak przykre jest to gdy bliski czlowiek staje się zadaniem
I to że w zmęczeniu chwilowo mało o to dbam.

1 komentarz: